|
|


|
Data produkcji: 2008
Producent: Naoki Sato, Yoichi Arishige, Fumio Inoue Reżyseria: Takashi Miike W "Nieodebranym połączeniu" grupa ludzi otrzymuje przerażające wiadomości telefoniczne dotyczące ostatnich chwil ich życia. Beth Raymond (Shannyn Sossamon) przeżywa traumę, kiedy jest świadkiem makabrycznej śmierci dwójki przyjaciół w odstępie zaledwie kilku dni. Jeszcze bardziej wstrząsające jest to, że obydwie osoby otrzymały mrożące krew w żyłach wiadomości - prawdziwe nagranie przerażających ostatnich chwil ich życia. Dzwoniono na kilka dni przed śmiercią, ale każdy zgon miał miejsce dokładnie w taki dzień i nastąpił w dokładnie taki sposób, jak przepowiedziano w wiadomości. Jack i Beth pracują gorączkowo nad rozwikłaniem tajemnicy kryjącej się za złowieszczymi rozmowami telefonicznymi. Ale kiedy są już bliscy odkrycia prawdy, komórka Beth zaczyna dzwonić przerażającą melodią, a na wyświetlaczu pojawia się napis: Nieodebrane Połączenie...
Jeśli kiedykolwiek otrzymasz rozmowę telefoniczną od samego siebie z datą z przyszłości, nie odbieraj. To może być najbardziej znacząca wiadomość "Nieodebranego Połączenia", najnowszej hollywoodzkiej wersji horroru o tym samym tytule. Teraz jest jasne, że Hollywood skończyły się własne pomysły i jeśli ma kręcić nowe wersje filmów, dlaczego nie zrobić nowej wersji zagranicznego filmu, którego nie widziała większość Amerykanów? Pomysł sprawdził się w filmach: "Krąg" i "Klątwa". W pewnym sensie "Nieodebrane Połączenie" jest lepsze od oryginału, ale jest też druga strona medalu. Najbardziej oczywistą porażką było przejście od wschodniego mistycyzmu do zachodniego spirytualizmu. Na wschodzie, możliwe do pomyślenia jest przedstawianie duchów zmarłych jako energii, którą można transmitować tak jak fale radiowe. Dostosowując opowieść do kryteriów zachodnich, pojawia się scena, w której kaznodzieja w telewizji próbuje wywołać demona z telefonu "w imię Jezusa"! Było to nie tylko szydercze, ale też jawne wykpienie kaznodziei, jeśli nie samego Chrześcijaństwa. Ważniejsze dla filmu było to, że cała treść była absurdalna i śmieszna. Z widowni nie jeden raz dochodziły chichoty i śmiechy, a to nie jest dobry znak dla poważnego horroru.
Negatywną stroną filmu jest okultystyczna fabuła, bluźnierstwa, wykpienie chrześcijańskiego kaznodziei (jeśli nie chrześcijaństwa) oraz słabe decyzje dotyczące zmian takich jak wywoływanie demonów z telefonów komórkowych, a także zmiana zakończenia prowadzącego do tego, że jeden z widzów krzyknął "co!" w momencie ukazania się na ekranie napisów końcowych.
W końcu, okultyzm samej opowieści. Wiemy, że Pismo Święte mówi nam, że człowiek najpierw umiera, a potem następuje sąd. Koncepcja duchów mszczących się na żywych jest sprzeczna z poglądem judeochrześcijańskim, z którymi film błędnie próbuje się połączyć. Część mnie chciała polubić ten film. Jednak, pomimo jakości technicznej filmu, nie udaje mu się bawić widza tak jak było zamierzone. Film zbyt mocno próbował różnić się od oryginału i zagubił się. |