Płyta „Let It Echo” to pierwszy album Jesus Culture wydany po przeprowadzce do Sacramento, gdzie członkowie zespołu pojechali z misją budowy społeczności chrześcijańskiej. Nowy czas i większa odpowiedzialność, która spoczęła na muzykach, nie wpłynęła negatywnie na ich twórczość. Wręcz przeciwnie. Krytycy są zgodni, że „Let It Echo” to najlepiej dopracowana płyta zespołu, choć zarzucają jej powtarzalność muzycznego stylu. Przychylam się do tej opinii.

Pamiętając poprzednie projekty Jesus Culture, dopiero wsłuchując się w płytę „Let It Echo” uderzyła mnie wyrazistość osobowości wszystkich uczestniczących w nagraniu liderów (Kim Walker-Smith, Chris Quilala, Katie & Bryan Torwalt, Chris McClarney, Derek Johnson). Wydaje się, że od ostatnich wspólnych projektów, tj. „Live From New York” z 2012 roku i „Unstoppable Love” z 2014 roku, zespół stał się bardziej dojrzały oraz wyrównany pod kątem kadry prowadzącej uwielbienie. Każdy śpiewający muzyk ma zauważalny wkład w płytę, a oryginalność piosenek kreuje bardziej duchowość i charyzma poszczególnych wokalistów niż harmonia kompozycji. Uważam, że zmiana ta ma po części związek z ważkim zadaniem powierzonym zespołowi w Sacramento oraz rozwojem indywidualnej służby muzycznej poszczególnych artystów (większość z nich wydała solowe płyty).
Mimo wszystko, najbardziej trafia do mnie duchowa wrażliwość Kim Walker – Smith. Od pierwszych nut zachwyciła mnie piosenka „In The River”. Wyczuwam w niej dużo wolności, miejsce na indywidualną ekspresję i spontaniczność. Zresztą słowa napisane do tego utworu podsycają niekontrolowany przepływ Bożego życia i energii w słuchaczu. Charakterystyczny motyw kompozycji jest podobny do coldplay`owskiego hitu, ale wierzę, że to kwestia przypadku : ). Z kolei zaśpiewana przez Kim piosenka „Alive In You” była impulsem do pochylenia głowy w modlitwie. Podobne doświadczenie miałam słuchając „God With Us” Bryana Torwalta oraz tytułowej kompozycji „Let It Echo”, ponieważ wyraża pragnienie większej Bożej chwały i świadomość jej potężnego wpływu na otaczający nas świat.

Rozświetlającym płytę utworem jest zdecydowanie „Set Me Ablaze” wykonany przez Katie Torwalt. Tekst mówi o rozpaleniu serca dla Boga, a wokalistce, która zaśpiewała piosenkę bardzo emocjonalnie i z determinacją, udało się jeszcze mocniej rozgrzać moje serce. Ponadto, na albumie pojawiła się kompozycja „Everything and Nothing Less” Chrisa McClarney`a z jego ostatniej płyty, a całość projektu zamyka utwór „Power In The Cross”, który swoimi słowami streszcza Dobrą Nowinę.

Płytowe aranże zostały dostosowane do potrzeb masowej sprzedaży, będąc kompromisem między prostotą uwielbienia a celami ewangelizacyjnymi i światowej klasy profesjonalizmem. Dlatego ich odpowiedniki akustyczne wrzucone do sieci przez Jesus Culture są moim zdaniem bardziej naturalne i modlitewne. Przypominają kameralne uwielbienie znane chrześcijanom z lokalnych kościołów. Wsłuchując się natomiast w obydwie wersje, można w pełni docenić pracę producentów włożoną w pojedyncze piosenki z albumu.

Myślę, że wydanie płyty „Let It Echo” jest dużym wydarzeniem kulturalnym w świecie chrześcijańskim. Tylko czekać, aż piosenki z recenzowanej płyty staną się coverowane przez innych wierzących muzyków. W mojej domowej płytotece najnowsza produkcja Jesus Culture stała się na ten moment jedną z ważniejszych pozycji.

Od serca polecam.