Nie jest nowością, by chrześcijański kościół w bardzo aktywny sposób tworzył muzykę uwielbieniową. I to nie taką, którą znamy z niedzielnej mszy, ale zupełnie świeżą, niczym wręcz nie różniącą się (niczym prócz treści rzecz jasna) od popularnych kawałków emitowanych przez komercyjne radiostacje. Mimo to, dorastając w postawie chłodnego i opanowanego wyznawania wiary, fenomen rozrywkowej muzyki chrześcijańskiej nie przestaje zaskakiwać przeciętnego katolika. Bo jakże to tak, iść na koncert, świetnie się bawić, tańczyć w rytm szybkiej muzyki, pośród migających lamp stroboskopowych, i jednocześnie chwalić w tym Jezusa? Czy tak w ogóle można? Jak pokazują chrześcijanie na całym świecie – można.

Australijski kościół, mający prężnie działający zespół Planetshakers, wypuścił właśnie płytę #LETSGO, która zrodziła się z pasji do tego, by dotykać i wpływać pozytywnie na ludzi na całym świecie. Już od samego początku płyta zyskała sobie popularność w kilku krajach między innymi w Singapurze, Malezji, Australii i Południowej Afryce. Misja stojąca za projektem #LETSGO to dotknąć ludzi na świecie w taki sposób, by móc zobaczyć ich przemienionych przez boską moc oraz miłość ludzi, w czasach kiedy wszyscy szukamy nadziei.

Płytę wyprodukował Joth Hunt, zaś wystąpili na niej Hunt, pastor Sam Evans oraz Rudy Nikkerud i BJPridham, którzy zajmują się prowadzeniem nabożeństw uwielbieniowych. #LETSGO została nagrana na żywo podczas tegorocznej wiosennej konferencji „Awakening” (pl: przebudzenie) w Melbourne.

W Polsce też już widać zmiany w klimacie uwielbienia, otwieramy oczy i uszy, wychodzimy z ławek, nawet czasem uśmiechamy się do osoby siedzącej obok w ławce w kościele. I muzyka chwaląca Pana także zdecydowanie wychodzi poza śpiewniki, salki i litanie. Coraz więcej w niej młodości, radości i otwarcia. Mamy sporo takiej muzyki, która Cię porwie, zaskoczy, utkwi w głowie i będziesz ją nucić cały dzień. Koniecznie włącz OPOKA.TV, aby się o tym przekonać!