Amerykanie są obsesyjnie zaabsorbowani polityką, nie ma co do tego wątpliwości. Wyłącz telewizję, zamknij laptopa, wycisz telefon, a wciąż najprawdopodobniej będziesz słyszeć szmery konwersacji o tym, kto zasiądzie na fotelu prezydenckim w styczniu. Ludzie kultury także opowiadają się za konkretnymi opcjami.

Kościół nie jest ani trochę odporny na ten konflikt. Chrześcijanie kołyszą się między podzielonym społeczeństwem i zjednoczonym Królestwem, i jak tu zawierzyć prosto z serca czemuś tak niestabilnemu jak polityka. Trzydziestokilkuletni mężowie i ojcowie, odpowiedzialni obywatele, starają się, aby ich życie odzwierciedlało przykład Jezusa. Ci sami członkowie zespołu Tenth Anvenue North, przekonali się, że życie w dwudziestym pierwszym wieku jest napięciem pomiędzy Bogiem, a krajem.

Ostatnia płyta zespołu komercyjnie wypadła dużo gorzej, niż się spodziewano. Dlatego kolektyw artystów postanowił dać sobie pauzę i zadać jedno ważne pytanie: „Dlaczego robimy muzykę?” Będąc od dawna szanowanym zespołem, któremu zależy na tym, aby sięgać głębiej pod powierzchnię hitów radiowych i wielkich sukcesów sprzedażowych, które już kilka razy zdobywali,odnaleźli nową definicję sukcesu.

Mniej prowadzenia, więcej podążania.

Zatem pomimo sezonu na kulturę, która całą swoją energię wkłada w promocję następnego lidera wolnego świata, Mike, Jason, Jeff, Brendon i Ruben, skupiają się teraz na kultywowaniu ludzi, którzy chcą podążać, i o tym właśnie mówi ich nowa playlista zatytułowana „Followers”.

 

źródło: http://www.ccmmagazine.com/features/tenth-avenue-north-fearless-followers/