Już w momencie wydawania swojego debiutanckiego albumu The River, współczesny muzyk chrześcijański Jordan Feliz zdobywa sobie serca wielu odbiorców. Robi to nie tylko swoim ciekawym wizerunkiem, ale także swoją pasją do uwielbienia Pana Boga. Feliz rozpoczął muzykowanie w świeckim zespole, który stopniowo zdobywał sobie popularność. Jednak kiedy zaczął modlić się o swoją przyszłość, stracił pewność, czy aby na pewno idzie we właściwym kierunku, a Bóg zaczął zamykać mu drzwi. Niedługo po tym, nadal się modląc, otrzymał propozycję, aby poprowadzić uwielbienie muzyczne w kościele, do którego się wybierał.

Feliz przyznaje, że nie był pewien, czy powinien rzucać się na głęboką wodę zaraz po tym jak opuścił swój zespół i przeniósł się do nowego kościoła. Jednak posłusznie szedł drogą, którą wyraźnie wskazywał mu Bóg. I gdzie zaszedł? Do miejsca, w który, wydaje się płytę, a ta płyta szybko dostaje się na listy przebojów. Artysta przyznaje jednak, że to nie było łatwe.

Akceptacja środowiska oraz ciągle rosnąca ilość fanów to były dodatkowe znaki, że tworzenie i śpiewanie muzyki chrześcijańskiej było częścią Boskiego planu na jego życie. Sukces przyszedł szybko, jak mówi, nie zaczął nawet trasy koncertowej ze swoją epką, a już został poproszony o pisanie piosenek na swój album.

11 numer na płycie, utwór „Satisfied” jest bardzo osobistą piosenką. „Napisałem ją po tym jak moja żona i ja straciliśmy nasze pierwsze dziecko i ja musiałem przejść przez ten trudny moment doświadczenia.” wyznaje. „W moim życiu nigdy nie przechodziłem przez zbyt wiele cierpienia. Pożegnałem obie babcie i to było dosyć trudne, ale sądzę, że utrata dziecka była prawdopodobnie pierwszą rzeczą, która naprawdę mną wstrząsnęła, i pierwszy raz byłem zły na Boga.”

W tym czasie rozpaczy Feliz szukał pocieszenia u swoich przyjaciół i pewna znajoma z poprzedniego kościoła wysłała mu wiadomość, która bardzo mu wtedy pomogła przeżyć ból utraty. Ona także rozumiała żałobę, ponieważ straciła swojego syna i córką w tym samym roku, a niedługo po tym – swojego męża. Powiedziała Jordanowi, że przez wiele lat była zła na Boga, nie chodziła do kościoła i nie rozmawiała z nikim, zmagając się z depresją.

„Powiedziała mi, że Pan do niej przemówił: Jedyna osoba, na którą się złościsz, czyli ja, jest jedynym pocieszeniem, które może wypełnić dziurę po stracie. Tak samo w moim wypadku, pocieszeniem naszej straty była osoba, na którą byłem tak bardzo zły. Stąd wyszła piosenka „Satisfaction” – bo to Bóg jest naszym pocieszeniem, naszą satysfakcją.”

Muzykę Jordana Feliza, przepełnioną dziękczynieniem, radością, ale czasem także smutkiem, możecie usłyszeć w OPOKA.TV. Jego utwór „Never too far gone” zajął pierwsze miejsce 027 notowania Listy #10ccm

Cały artykuł w oryginale dostępny: http://www.christianpost.com/news/jordan-felizs-the-river-brings-fans-authenticity-and-hope-in-midst-of-tragedy-interview-162596/#UeKcrCMdArqlWdaE.99