To ciekawe, że w tym roku tak jakoś wyszło, że Wielki Post zaczynamy jak zwykle Środa Popielcową ale i walentynkami jednocześnie. Niby to tylko jedna z bardzo wielu możliwości konfiguracyjnych naszego kalendarza, ale ten przypadek niesie za sobą niezwykle głębokie przesłanie. Dlaczego?
Dlatego, że Święta Wielkanocne nie są niczym innym jak wspomnieniem największego w historii aktu miłości. Jeśli spojrzy się na życie Jezusa jest ono nieustannym i upartym mówieniem „kocham Cię”. Uzdrowienie paralityka – „kocham Cię”, wskrzeszenie Łazarza – „kocham Cię”, niepotępienie nierządnicy – „kocham Cię”. Aż w końcu owa miłość osiągnęła szczyt. On powiedział „Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich” i potraktował te słowa zupełnie serio. Wprowadził słowo w czyn i rozpostarł swe ramiona na krzyżu całkowicie, miłością(!), zmieniając bieg historii. Każdej historii, tej powszechnej i tej prywatnej, mojej i twojej.
Postawmy sobie teraz pytanie: co zrobiłeś z tą miłością? Jak na nią zareagowałeś, jaka jest Twoja odpowiedź. Moim skromnym zdaniem, najlepszą odpowiedzią na okazaną miłość jest… miłość!
Powiedz zatem dziś Jezusowi „kocham Cię” i niech czas Wielkiego Postu stanie się nie tylko chwilą na odpoczęcie, na dietę odchudzającą po karnawałowych szaleństwach, czy nawet zadumy nad własnym życiem, ale przede wszystkim, niech to będzie poważny czas Twojej osobistej weryfikacji tej najważniejszej w życiu relacji. Relacji z tym, który Cię ukochał, na zawsze i bezwarunkowo. A Walentynki… tak to fajny zwyczaj obdarowywania się „miłosnymi zalotami”… ale to nie to dziś powinno być centrum Twojego… naszego życia. Dziś najistotniejsze jest nasze nawrócenie i wiara w Ewangelię – czyli w centrum naszego serca tylko i wyłącznie JEZUS CHRYSTUS.