Goeff Moore powraca po wielu latach z nowym albumem. Gdzie podziewał się ten niegdyś tak płodny artysta CCM i dlaczego tak długo kazał nam czekać na swoją twórczość? Wielokrotnie nominowany do Grammy, zdobywca Dove Award, wypuszcza swój album już 2-go września.

geoffmoorePrzerwa od ostatniego wydawnictwa trwała pięć lat. Artysta mówi, że kiedy był związany z wytwórnią muzyczną, był zobligowany do stworzenia nowej płyty co 12-18 miesięcy. To było dla niego obciążające. Teraz  jako artysta niezależny, sam decyduje kiedy pisze, a pisze wtedy gdy przychodzi natchnienie.

Fraza tytułowa nowego albumu towarzyszyła Moorowi przez długi czas, nosił ją w sercu i wiedział, że ma znaczenie. To słowa Oswalda Chambersa „Trust God and do the next thing” – ufaj Bogu i zrób następny krok. „Myślę, że większość z nas patrzy na świat, który wydaje się bez sensu, zaś przyszłość jest niepewna. Nie lubię tego, wolę mieć plan i wiedzieć co mnie czeka. Nauczyłem się chodząc przez ostatnie 40 lat z Bogiem, i zadając mu pytania, że tutaj chodzi o zawierzenie. Możesz zawierzyć Bogu i nie martwić się o swoją przyszłość. I to właśnie przesłanie sączy się przez cały album”.

Jedna z piosenek na płycie to „Light in the desert” (światło na pustyni), którą zainspirowały osobiste doświadczenie z pracy na bliskim wschodzie. „Pracowałem z wieloma kościołami w tamtych stronach świata. Jechałem kiedyś przez totalnie ciemną noc, by spotkać się z jednym obozowiskiem na pustyni, a ich ogień widziałem już z odległości kilku dobrych mil. Wtedy zdałem sobie sprawę, że odrobina światła potrafi przemierzyć bardzo długą drogę w ciemności.”